środa, 11 kwietnia 2018

OMG! 2w1 Detox Bubbling maseczka zabieg dwuetapowy


OMG! to koreańskie maski dostępne w Douglasie w cenie regularnej 29,99zł oraz w Hebe za 19,99zł. Gdy zobaczyłam je w Hebe w promocji za 9,99zł nie mogłam nie wrzucić ich do koszyka:) 

Już samo opakowanie- czarne, matowe sprawia wrażenie produktu nieco ekskluzywnego.

Do wyboru mamy 3 rodzaje:
  • 2w1 Detox Bubbling- oczyszczającą maskę bąbelkową + rozświetlającą na płacie
  • 3w1 Pell Off-  maskę pell off + płatki pod oczy + krem
  • 4w1 Zone System Mask- płatki pod oczy + maska na strefę T+ maska na strefę U+ krem nawilżający.
W tym poście skupię się na tej pierwszej, pozostałe opiszę osobno niebawem.

Skuteczne oczyszczanie to podstawa zadbanej i dobrze wyglądającej cery. Nie ma sensu robienie maseczki, jeżeli wcześniej nie zadbamy o złuszczenie martwego naskórka. Na przeciw naszym oczekiwaniom wychodzi pierwszy etap zabiegu OMG!- intensywnie oczyszczająca maska bąbelkowa. Płat jest doskonale wycięty, idealnie przylega. Produkt ma delikatny, przyjemny zapach. Po chwili od nałożenia zaczynamy czuć coś w stylu łaskotania, powstają pęcherzyki powietrza, a maska "puchnie". W pierwszym momencie miałam wrażenie, że płat zjedzie, ale trzymał się bez zarzutu. Ponieważ to moja pierwsza maseczka tego typu strasznie rozbawił mnie widok powiększającej się objętościowo twarzy:) W instrukcji jest informacja, że wystarczy ją trzymać 1-3 min., jednakże zostawiłam ją na ponad 10 min. Po ściągnięciu płata na twarzy zostaje sporo pianki, którą przy użyciu wody można dodatkowo umyć skórę. Już po pierwszym etapie zabiegu cera jest miękka, wygładzona i faktycznie porządnie oczyszczona. 
Druga część to również maska z mikrofibry, ale tym razem pielęgnacyjna o właściwościach  regenerujących i rozświetlających. Podobnie jak pierwsza doskonale przylega i jest bardzo komfortowa w użyciu. Po 30 min. zdjęłam ją, a nadmiar emulsji wklepałam w twarz, szyję i dekolt. Efekt był zauważalny od razu- produkt spełnił wszystkie obietnice producenta: skóra stała się gładka, przyjemna w dotyku, wyglądała zdrowo i promiennie. Miałam wrażenie, że również koloryt został wyrównany. Czegóż więc chcieć więcej?:)
Całość oceniam 10/10 i jutro pędzę po zapas bo taka okazja cenowa może szybko się nie powtórzyć.

Skład:

water- woda

methylpropanediol- glikol metylopropanowy- rozpuszczalnik, zwiększa przenikanie składników aktywnych

glycerin- gliceryna- nawilża, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry

niacinamide- witamina B3- nawilża, uelastycznia, wpływa na produkcję kolagenu, stymuluje syntezę kwasu hialuronowego w skórze

1,2 hexanediol- konserwant utrzymujący wilgoć, działa antybakteryjnie

butylene glycol- glikol butylenowy- humektant zapobiegający wysychaniu kosmetyku

hydrolyzed collagen- kolagen hydrolizowany- utrzymuje wilgoć w skórze, napina, wypełnia zmarszczki

sodium hyaluronate- hialuronian sodu- nawilża, odmładza, regeneruje, przyspiesza gojenie

ceramide NP- ceramid występujący naturalnie w skórze

lactobacillus / soybean ferment extract- ekstrakt z fermentacji sojowej- poprawia kondycję skóry

hydrogenated lecithin- utwardzona lecytyna- substancja działająca przeciwzmarszczkowo, wzmacniająco

caprylic/ capric triglyceride- poprawia konsystencję kosmetyku

ethylhexylglycerin- konserwant

trehalose- trehaloza- zapobiega utracie wody

betaine- betaina- substancja zapobiegająca wyschnięciu kosmetyku

allantoin- alantoina- działa łagodząco, regenerująco, stymuluje gojenie ran, silnie nawilża

carbomer- regulator lepkości

tromethamine- regulator PH

PEG-60 hydrogenated castor oil- substancja oczyszczająca, odtłuszczająca

hydroxyethylcellulose- zagęstnik

adenosine- adenozyna- działa przeciwzmarszczkowo, liftingująco, spłyca zmarszczki mimiczne, pobudza produkcję kolagenu i elastyny

disodium EDTA- konserwant, stabilizator

alcohol- alkohol- rozpuszczalnik

salix alba (willow) bark extract- wyciąg z kory wierzby białej- działa ściągająco, przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie

origanum vulgare leaf extract- olejek z oregano- środek bakteriobójczy

chamaecyparis obtusa leaf extract- wyciąg z liści obtusa- składnik popularny w koreańskich kosmetykach, działa nawilżająco i regenerująco

cinnamomum cassia bark extract- wyciąg z cynamonowca kasji- działa dezynfekująco i antybakteryjnie

scutellaria balcalensis root extract- wyciąg z korzenia tarczycy bajkalskiej- naturalny filtr UV

portulaca oleracea extract- portulaka pospolita- ma właściwości oczyszczające

sesamum indicum (sesame) seed extract- wyciąg z nasion sezamu indyjskiego- nawilża, odżywia, regeneruje

pentylene glycol- substancja nawilżająca

caprylyl glycol- emolient zapobiegający wysychaniu kosmetyku, ale też nawilżający

ethyl hexanediol- reduktor lepkości

fragrance- substancje zapachowe

czwartek, 5 kwietnia 2018

Perełki, które warto zakupić na promocji -40% w Hebe

Obecnie w kilku dużych sieciówkach drogeryjnych możemy skorzystać z promocji na kosmetyki kolorowe. Wybór jest tak duży, że czasem ciężko się zdecydować co wybrać i gdzie. W tym wpisie skupię się na perełkach, w które warto się zaopatrzyć w Hebe z rabatem 40%. Większość z tych produktów dostaniecie również w innych sklepach, ale ponieważ tylko Hebe posiada szafę Hean to opowiem Wam o wszystkich w jednym wpisie.

1. Max Factor Creme Puff- puder prasowany

Tego kosmetyku chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Testowałam sporo pudrów z różnych marek oraz półek cenowych i po latach wróciłam właśnie do Creme Puff. Uwielbiam go za jedwabistą konsystencję, piękny zapach, naturalne wykończenie przy równoczesnym delikatnym kryciu niedoskonałości i wyrównaniu kolorytu. Jeżeli potrzebujecie mocniejszego krycia doskonale sprawdza się nakładamy na mokro zbitym pędzlem. Ważną zaletą dla mnie są także filtry UV.
Nie jest to produkt długotrwale matujący, więc przed jego użyciem delikatnie omiatam twarz Master Fixem. Razem to duet idealny:)

Mój odcień: 05 Translucent- doskonale dopasowuje się do każdego podkładu

2. Maybelline Master Fix- puder transparentny

Rzadko zdarza się tak drobno zmielony puder, co oczywiście jest jego plusem. Produkt zdecydowanie spełnia swoje zadania- matuje, wygładza, nie waży się, nie wchodzi w zmarszczki. Nałożony wilgotną gąbeczką zmniejsza widoczność porów. Jest transparentny, nie bieli i zmienia koloru podkładu. Wg producenta może być używany samodzielnie lub jako utrwalacz makijażu- ja osobiście zawsze używam go przed Creme Puffem w celu uzyskania matu na dłuższy czas. Solo jego działanie raczej byłoby dla mnie za słabe ponieważ moja strefa T wyświeca się rekordowo szybko. Jeżeli jednak nie macie takiego problemu to z pewnością warto go wypróbować, zwłaszcza w promocyjnej cenie:)

3. Maybelline Instant Anti Age Eraser- korektor wygładzający

Korektor zakupiłam pod wpływem wielu pozytywnych recenzji na
Instagramie i w pełni je podzielam. Niestety po przekroczeniu magicznej 30 pod oczami zaczęły pojawiać się zmarszczki i zasinienia, które wymagają porządnego krycia przy jednoczesnej lekkiej konsystencji i nie wysuszaniu. Taki właśnie efekt daje korektor Maybelline. Utrwalony pudrem mineralnym Laura Mercier sprawuje się cudownie- okolice oczu wyglądają świeżo, zdrowo, gładko.  Jedyne, co ciężko mi ocenić to aplikator ponieważ go nie używam. Nakładam produkt wilgotną gąbeczką. Wiele recenzentek pisze o zbyt ciemnych kolorach. Dla mnie 06 Neutralizer jest idealny.

4. Loreal Volume Million Lashes So Couture

To kolejny już klasyk, który chyba każda z nas zna. Wśród  tuszy do rzęs moim numerem 1 jest Catchy Eyes Gosha, ale dla odmiany co jakiś czas wracam do So Couture. Lubię go ze względu na małą silikonową szczoteczkę, która doskonale rozdziela i pogrubia rzęsy. Maskara nie kruszy się, nie odbija na powiece, a do tego ma przyjemny zapach.  Dodatkową zaletą jest również zawartość w składzie jedwabiu, dzięki któremu ma on właściwości pielęgnacyjne. Tusz jest na prawdę godny polecenia.

5. Maybelline Lash Sensational

Kolejnym tuszem wartym uwagi jest Maybelline Lash Sensational. Maskara posiada silikonową wygiętą szczoteczkę w kształcie banana. Dzięki włoskom różnej długości precyzyjnie dociera do każdej rzęsy. Tusz doskonale podkręca, pogrubia i rozdziela. Podobnie jak mój ukochany Gosh nadaje efekt "kociego oka", wachlarza. Jak chyba każdy z tej marki najlepiej sprawuje się gdy trochę przeschnie.   

6. Hean Luxury Sun of Egypt Baked Powder- wypiekany bronzer

 Wypiekany bronzer Hean to prawdziwa perełka, którą śmiało można nazwać tańszym odpowiednikiem ziemi egipskiej.  Ma niezwykle przyjemną, jedwabistą konsystencję. Daje możliwość stopniowania koloru. Idealnie sprawdza się jako kosmetyk do konturowania, jak również jako bronzer do twarzy i ciała. Aplikowany dużym, puszystym pędzlem pozwala nawet zimą cieszyć się opaloną, zdrowo wyglądającą skórą. Produkt jest matowy, bardzo dobrze napigmentowany, wydajny. Dodatkowym atutem jest też praktyczne opakowanie z lusterkiem.

7. Hean Baked Rouge- wypiekany róż

Drugim produktem marki Hean, który warto kupić jest wypiekany
róż. Zakochałam się w jego pięknym kolorze (mowa o 272) i błyszczących drobinkach, które bosko rozświetlają policzki (po jego użyciu często rezygnuje zupełnie z rozświetlacza). Róż łatwo się rozprowadza, nie zostawia smug, nie pyli się, a do tego długo się utrzymuje. Nadaje elegancki, naturalny look. Można go stosować również jako cień do powiek na sucho i na mokro. Opakowanie jest małe, poręczne, idealne do torebki.

8. Bell Perfect Skin Eyeshadows Base- baza pod cienie do powiek

Marka Bell kiedyś kojarzyła mi się z tanizną i kosmetykami słabej jakości. Pierwszym produktem, który przełamał moją niechęć była baza pod cienie. W małym słoiczku zamknięte jest liliowe cudeńko w konsystencji przypominające jakby glinkę, zbity mus. Baza rewelacyjnie zwiększa trwałość cieni, sprawia, że nie rolują się i nie zbierają w załamaniach. Świetnie radzi sobie z moimi przetłuszczającymi się powiekami, nie uczula i nie podrażnia. Jest to na prawdę dobry kosmetyk w dobrej cenie.

9. Bourjois Rouge Edition Velvet i Loreal Color Riche Matte- matowe szminki

Pomadki to mój prawdziwy konik. Nie wyobrażam sobie makijażu bez mocno podkreślonych ust- to one stanowią przysłowiową kropkę nad "i". W zależności od stroju i humoru lubię czerwienie, nudziaki, a zwłaszcza fuksje. W swojej kolekcji mam kilkadziesiąt szminek- satynowe, błyszczące, metaliczne, a najwięcej matowych. Na co dzień polubiłam się z Color Riche Loreala- klasyczną, wysuwaną szminką zamkniętą w eleganckim czarnym opakowaniu. Pomadka ma kremową konsystencję, nie wysusza ust, jest mocno nasycona i stosunkowo dobrze się utrzymuje. Na większe wyjścia, gdy zależy mi na trwałości, często sięgam po Bourjois- szminkę z pędzelkiem, która zastyga na ustach, jest odporna na jedzenie i picie (oczywiście w granicach rozsądku). Jej małą wadą jest skłonność do przesuszania dlatego najlepiej przed aplikacją zrobić peeling cukrowy Sylveco.  

Mój kolor: Bourjois 06, Loreal 463
  

poniedziałek, 26 marca 2018

ONLYBIO płyn micelarny 99,05% naturalnych składników

OnlyBio to polska marka badawcza czerpiąca inspirację z natury. Ich kosmetyki zawierają minimum 99% składników naturalnych i biodegradowalnych. W INCI nie znajdziemy SLS, SLES, parabenów, PEGów, silikonów, parafin i innych paskudztw. Jako jedne z nielicznych na drogeryjnych półkach posiadają certyfikat Ecocert.

OnlyBio posiada całkiem sporą gamę produktów. Na chwilę obecną miałam okazję przetestować trzy: szampon do włosów suchych i zniszczonych, hipoalergiczny żel do mycia ciała, a także płyn micelarny. W tym poście podzielę się z Wami moimi opiniami na temat tego ostatniego. Pozostałe pojawią się niebawem, więc obserwujcie bloga:)

Głównym składnikiem czynnym płynu jest uzyskana z rzepaku biosurfaktyna- substancja wytworzona przez mikroorganizmy w trakcie fermentacji. Ekologiczna biosurfaktyna gwarantuje bezpieczną pielęgnację skóry, nie zaburzając przy tym procesu jej odnowy, nie podrażniając i nie wywołując reakcji alergicznych. Płyn rekomendowany jest do skóry atopowej, wrażliwej.

Osobiście jestem bardzo mile zaskoczona tym kosmetykiem- ma przyjemny, lekki zapach, a co najważniejsze spełnia wszystkie obietnice producenta. Doskonale oczyszcza twarz, radzi sobie z długotrwałymi kryjącymi podkładami, a przy tym jest niezwykle delikatny dla skóry. Nadaje się do zmywania tuszu, nie szczypie i nie podrażnia oczu (a dodam, że moje są niebywale wrażliwe). Genialnie nawilża, daje uczucie odświeżenia bez zatykania porów i lepkiej warstwy.
Niewątpliwą zaletą tego płynu jest również pompka i opakowanie wykonane z eleganckiego, grubego szkła. 

Całość oceniam 10/10!!

Skład:

aqua- woda

polyglyceryl-4 laurate/sebacate- substancja konserwująca i nawilżająca zatwierdzona przez Ecocert

polyglyceryl-6 caprylate/caprate- jak wyżej

propanediol- glikol roślinny- zwiększa przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Jest pozyskiwany w przyjaznych dla środowiska warunkach

coco-glucoside- emulgator powstały z oleju kokosowego

glycerin- gliceryna- nawilża, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry

sodium surfactine- surfaktyna

canola oil- olej rzepakowy- zatrzymuje wilgoć i uelastycznia naskórek

citric acid- kwas cytrynowy- regulator PH

benzyl alcohol- substancja konserwująca, składnik kompozycji zapachowej

benzoic acid- kwas benzoesowy- uniemożliwia rozwój bakterii i mikroorganizmów w produkcie

dehydroacetic acid- kwas dehydrooctowy- łagodny konserwant 


Cena: 34zł za 250ml w Hebe

niedziela, 25 marca 2018

Mincer VitaC Infusion intensywnie nawilżający krem na dzień N601

Krem Mincer VitaC Infusion dostałam w prezencie podczas szkolenia w ramach Akademii Urody Mincera. Osoba prowadząca warsztaty opowiadała o tej serii takimi superlatywami, że otworzyłam go jeszcze tego samego wieczoru. Zaintrygowała mnie unikalna odmiana witaminy C- TETRA, która charakteryzuje się wysoką stabilnością, odpornością na temperatury i oksydację, a także niezwykłą wchłanialnością. Wg Producenta ma ona zapewniać naszej skórze ochronę przed promieniowaniem UVA/UVB, przedwczesnym starzeniem, przebarwieniami i szeroko rozumianymi niedoskonałościami. Zawarte w kremie połączenie witaminy C, ekstraktu camu-camu, olejku z rokitnika i kwasu hialuronowego powinno intensywnie nawilżać, nadawać zdrowy i promienny wygląd. Czy jednak owy zastrzyk energii faktycznie się nim okazał?

Niestety nie..., ale po kolei:)

Pierwsze, co bardzo mi się spodobało to oczywiście zapach- świeży, cytrusowy, cudny. Kolor kremu może dla niektórych z Was być zaskoczeniem ponieważ nie jest on biały, a żółtawy za sprawą olejku rokitnikowego. Konsystencja jest lekka, szybko się wchłania, ale pozostawia na skórze delikatny film.  Mogłoby się wydawać, że  wszystko super, ale czar prysł w starciu z podkładem. Testowałam ten krem z kilkoma różnymi fluidami o mocnym kryciu i trwałości, ale niestety efekt był zawsze identyczny- krem zupełnie z nimi nie współgrał. Podkład nałożony na niego albo się ważył, albo bardzo szybko twarz zaczynała się świecić mimo przypudrowania. W normalnych okolicznościach pewnie bym go już rzuciła w kąt, ale postanowiłam dać mu kolejną szansę ponieważ byłam ciekawa jak sprawdzi się stosowany solo. Niestety i tym razem nie byłam z niego zadowolona. Po kilku dniach eksperymentu z VitaC Infusion na czole i brodzie pojawiły się przykre "niespodzianki". Rozczarowałam się też poziomem nawilżenia oraz brakiem obiecywanego rozświetlenia i promienności. Wobec kremu miałam duże oczekiwania, a okazał się zwykłym średniakiem zapychającym pory. Wg mnie błędem Producenta jest dedykowanie tego produktu wszystkim rodzajom cery- do tłustej i mieszanej ze skłonnością do niedoskonałości się nie nadaje (INCI jest przepełniony komadogennymi emolientami). Wydaje mi się, że posiadaczki cery bardzo suchej też raczej nie będą nim usatysfakcjonowane ze względu na słabe nawilżenie. Ja osobiście rekomendowałabym go ewentualnie dla osób z normalną cerą, choć w tej cenie można kupić krem z dużo lepszym składem.

PS- minusem jest też tandetne opakowanie, a dokładnie zakrętka, która bardzo szybko zaczęła pękać

Skład:

aqua- woda

glycerin- gliceryna- nawilża, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry
caprylic/capric triglyceride- tłusty emolient tworzący warstwę okluzyjną, może być komadogenny

isopropyl isostearate- emolient o podobnym działaniu jak powyższy

cetearyl alcohol- jak wyżej

ricinus communis seed oil- olejek rycynowy- oczyszcza z toksyn, odżywia, nawilża, niweluje podrażnienia

hydrogenated castor oil- uwodorniony olej rycynowy- naturalny emolient, nawilża, odżywia

copernicia cerifera cera- wosk karnauba- emolient natłuszczający

isopropyl myristate- emolient nadający właściwości aplikacyjne- nadaje poślizg przy smarowaniu

cyclopentasioxane- substancja zmniejszająca lepkość kosmetyku

glyceryl stearate citrate- składnik emulgujący

dimethicone- dimetikon- suchy emolient o właściwościach chroniących skórę przed czynnikami zewnętrznymi, zmiękczających oraz zapobiegających odparowywaniu wilgoci

mangifera indica seed butter- masło mango- odpowiada za kondycjonowanie skóry, nawilża, regeneruje

persea gratissima  (avocado) oil- olej z awokado- działa natłuszczająco, odżywczo i ochronnie

butyrospermum  parkii (shea) butter- odmiana masła shea- na właściwości nawilżające, odżywcze, jest naturalnym filtrem UV

triethyl citrate- substancja filmotwórcza

caprylyl glycol- emolient- nośnik substancji aktywnych

benzoic acid- substancja konserwująca

hippophae rhamnoides oil- olej z owoców rokitnika- działa antyoksydacyjnie, regeneracyjnie i przeciwzmarszczkowo

helianthus annuus seed oil- olej z nasion słonecznika- natłuszcza, wygładza, łagodzi podrażnienia

rosmarinus officinalis leaf extract- wyciąg z rozmarynu- wykazuje działanie przeciwzapalne, antybakteryjne oraz ujędrniające

propanediol- glikol roślinny- rozpuszczalnik dla kwasów i ekstraktów roślinnych, zwiększa przenikanie aktywnych składników

myrciaria dubia fruit extract- camu camu-  zawiera bardzo dużą ilość witaminy C i przeciwutleniaczy. Camu camu to niezwykle skuteczna broń w walce ze zmarszczkami

propylene glycol- rozpuszczalnik

zingiber officinale (ginger) root extract- wyciąg z korzenia imbiru- poprawia krążenie, leczy trądzik i łojotokowe zapalenieskóry

urea- mocznik- działa zmiękczająco i nawilżająco

benzophenone-3- filtr UV

pantaerythrityl- emolient tworzący tłusty film na skórze

distearate- emolient

hydroxyethyl acrylate/sodium acryloyldimethyl taurate copolymer- składnik konsystencjotwórczy

tocopherol (mixed)- tokoferol- naturalny antyoksydant, działa przeciwzapalnie, blokuje wolne rodniki

beta-sitosterol- wspomaga odnowę biologiczną

squalene- skwalen- działa antybakteryjnie, spłyca zmarszczki, rozstępy i blizny

ascorbyl palmitate- antyoksydant

lecithin- lecytyna- odżywia, zmiękcza, uzupełnia w lipidy spoiwo międzykomórkowe

hydrogenated vegetable glycerides citrate- emolient, regulator lepkości

sodium hyaluronate- hialuronian sodu- wypełnia zmarszczki, poprawia elastyczność skóry, wzmacnia

panthenol- panthenol- niezastąpiony środek łagodzący

disodium EDTA- konserwant

allantoin- alantoina- działa przeciwzapalnie, łagodząco, wspomaga regenerację i odnowę naskórka

citrus limon peel oil- olejek ze skórki cytryny- działa przeciwbakteryjnie i antyoksydacyjnie, nadaje cytrusowy zapach

citral- składnik kompozycji zapachowej

limonene- substancja zapachowa

linalool- linalol- substancja zapachowa

parfum- substancje zapachowe

benzyl salicylate- jak wyżej


Cena: ok. 40zł za 50ml
 

wtorek, 20 marca 2018

W poszukiwaniu kremu idealnego- przystanek ERIS

Jak już wspominałam we wcześniejszych wpisach, jestem nieszczęśliwą posiadaczką okropnie problematycznej cery. Za sprawą zaburzonej gospodarki hormonalnej moja skóra ma tendencję do wyprysków, bardzo się przetłuszcza w strefie T, zaś na policzkach i brodzie bywa miejscowo przesuszona. Dobranie odpowiedniej pielęgnacji w tej sytuacji to nie lada wyzwanie. Przetestowałam już całą masę kremów od drogeryjnych, po marki premium i żaden nie zachwycił mnie na tyle, by zatrzymać się przy nim na dłużej. Większość z nich już po pierwszych kilku użyciach skutkowała zapchanymi porami i innymi niepożądanymi efektami.

Miłym zaskoczeniem okazały się dwa produkty dr Ireny Eris:



1. VitaCeric energizująca emulsja na dzień SPF 15 


Pierwsze co mnie oczarowało to śliczny, świeży, jakby cytrusowy zapach- jest to dla mnie niezwykle istotna kwestia. Nawet najlepiej działający kosmetyk jeśli śmierdzi idzie w odstawkę. Drugą niewątpliwą zaletą jest lekka, jedwabista konsystencja, która błyskawicznie się wchłania. Krem jest wręcz stworzony pod makijaż- idealnie trzyma się na nim każdy podkład. Trzeci plus to uczucie nawilżenia, wręcz komfortu jakie pozostawia na skórze. Nie sposób również zapomnieć o stabilnym SPF 15, który nie tworzy białych śladów. Mogłoby się wydawać, że emulsja to wręcz ideał gdyby nie to, że jej skład nie do końca spełnia obietnice producenta. Przeanalizowałam go bardzo dokładnie i nie doszukałam się deklarowanego kompleksu witaminowego, a jedynie wyciąg z gorzkiej pomarańczy będący źródłem witamin C, A, B i PP. Rozczarował mnie fakt, że INCI jest dość długi, ale w gruncie rzeczy mało treściwy- przepełniony emolientami i konserwantami. Spodziewałam się zastrzyku energii, rozświetlenia i poprawy kolorytu- tego krem niestety nie robi. Nie zauważyłam aby cera była w jakimkolwiek stopniu bardziej promienna niż wcześniej. Zważywszy na fakt, że VitaCeric nie należy do najtańszych kosmetyków, a jego skład jest mało adekwatny do 80zł za 50ml raczej nie kupię go ponownie. Niestety brak przykrych niespodzianek po użyciu emulsji i pozostałe wymienione wcześniej zalety to dla mnie trochę za mało. Jeżeli jednak nie jesteście osobami zwracającymi uwagę na skład, możecie być z tego produktu zadowolone:)

Skład: 

aqua- woda 

isopropyl isostearate- suchy emolient zmniejszający lepkość i tłustość kosmetyku

 cyclopentasiloxane- emolient ułatwiający aplikację

 

methylene bis-benzotriazolyl tetramethylbutylphenol- filtr UV- chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych

ethylhexyl methoxycinnamate- substancja zabezpieczająca przed działaniem promieni UVA II i w małym stopniu UVB

triethylhexanoin- emolient działający antyseptycznie i zmiękczająco

sorbeth-30- substancja hydrofilowa silnie nawilżająca

caprylic/capric triglyceride- tłusty emolient tworzący warstwę okluzyjną, która zapobiega utracie wody z naskórka

potassium cetyl phosphate- sól potasowa fosforanu cetylu- substancja utrwalająca

dimethicone- dimetikon- suchy emolient o właściwościach chroniących skórę przed czynnikami zewnętrznymi, zmiękczających oraz zapobiegających odparowywaniu wilgoci

cetyl alcohol- tworzy kremową konsystencję

cyclohexasiloxane- emolient ułatwiający rozprowadzanie kosmetyku. Może wypełniać niewielkie zmarszczki

alcohol dentat- konserwant

glycerin- gliceryna- nawilża, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry

sodium polyacrylate- poliakrylan sodu- składnik filmotwórczy, zapobiega rozwarstwieniu się emulsji

ethylhexyl triazone- etyloheksyl triazonu- absorbuje promieniowanie UVA II i UVB

propylene glycol- glikol propylenowy - rozpuszczalnik

butyl methoxydibenzoylmethane- filtr UV

tromethamine- regulator PH

acrylates/C10-30 alkyl acrylate crosspolymer- substancja zagęszczająca

lonicera caprifolium (honeysuckle)flower extract- wyciąg z wiciokrzewu- działa przeciwgrzybicznie

citrus aurantium dulcis (orange) extract- ekstrakt z owoców gorzkiej pomarańczy- działa antyseptycznie, łagodząco i rozświetlająco. Doskonały antyutleniacz. Nadaje cytrusowy zapach

trideceth-6- pełni funkcję emulgatora

ethylhexylglycerin- konserwant

lonicera japonica (honeysuckle) flower extract- wyciąg z wiciokrzewu japońskiego- działa łagodząco, przeciwzapalnie i bakteriobójczo

l-thioproline- tioprolina- zapobiega powstawaniu przebarwień posłonecznych, silny antyutleniacz 

PEG/PPG-18/18 dimethicone- składnik syntetyczny na bazie krzemu- działa emulgująco

silybum marianum (lady`s thistle) extract- wyciąg z ostropestu- odżywia, działa antyoksydacyjnie, przeciwrodnikowo i przeciwzmarszczkowo. Jest bogaty w sylimarynę.

phenoxyethanol- konserwant

parfum- substancja zapachowa

Cena: ok. 80zł za 50ml



1. Hydrogenic przeciwzmarszczkowy krem aktywnie nawilżający 

 
Krem ten miałam okazję testować w dwóch wersjach: nocnej oraz uniwersalnej dzienno-nocnej. Pierwsza z nich okazała się dla mnie zbyt ciężka, spowodowała sporo nowych wyprysków. Druga natomiast świetnie dopełnia wieczorną pielęgnację. Teoretycznie można ją stosować także na dzień, ale w tej roli mi się niestety nie sprawdza- konsystencja jest zbyt bogata, cera szybko zaczyna się świecić, a podkłady lubią się rolować. 
Skupmy się zatem na wariancie dzienno-nocnym stosowanym przed snem. Hydrogenic ma bardzo przyjemną konsystencję, która co prawda potrzebuje chwili by się wchłonąć, ale finalnie nie pozostawia nieprzyjemnego filmu. Sama jego aplikacja jest bardzo przyjemna w dużej mierze ze względu na delikatny, ładny zapach. Przy regularnym stosowaniu cera staje się gładsza w dotyku, miękka i w ogólnie lepszej kondycji. Jeśli chodzi o nawilżenie to jest ono odczuwalne, ale bez efektu wow. Działania przeciwzmarszczkowego raczej nie zauważyłam- jest ono bardziej prewencyjne niż nastawione na walkę z już posiadanymi zmarszczkami, a to niestety dla mnie odrobinę za mało. Dużym plusem jest to, że absolutnie nie uczula, nie zapycha porów, nie powoduje nowych niedoskonałości. Po jego użyciu nie dzieje się nic złego.   W przeciwieństwie do emulsji VitaCeric ten krem posiada na prawdę wartościowy skład proporcjonalny do ceny. Nie jest to wciąż mój ideał, ale z pewnością jeden z ulubieńców, który z czystym sumieniem mogę Wam zarekomendować.

Skład: 
aqua- woda
glycerin- gliceryna- nawilża, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry
pentaerythityl tetraisostearate- emolient o właściwościach wygładzających i zmiękczających
sorbeth-30- substancja hydrofilowa silnie nawilżająca
polyglyceryl-3 methylglucose distearate- emolient, emulgator
glyceryl stearate- tworzy na skórze warstwę okluzyjną
C12-15 alkyl benzoate- konserwant
dimethicone- dimetikon- suchy emolient o właściwościach chroniących skórę przed czynnikami zewnętrznymi, zmiękczających oraz zapobiegających odparowywaniu wilgoci
isopropyl isostearate- suchy emolient zmniejszający lepkość i tłustość kosmetyku
sodium polyacrylate- poliakrylan sodu - składnik filmotwórczy
oryza sativa (rice) bran oil- ekstrakt z ryżu- stymuluje wzrost poziomu "peptydu długowieczności"
tocopheryl acetate- tokoferol- wit. E jako aktywny antyutleniacz chroni włókna kolagenowe przed degradacją
tribehenin- preparat natłuszczający
pentaerythrityl distearate- emolient- natłuszcza, wygładza i zmiękcza
prunus amygdalus dulcis (sweet almond) seed extract- olej ze słodkich migdałów- przywraca blask, nawilża, łagodzi podrażnienia, spowalnia starzenie się skóry

PEG-10 rapeseed sterol- emulgator łączący fazę wodną i olejową produktu
ceramide 2- ceramid będący budulcem cementu międzykomórkowego
BHA- konserwant i przeciutleniacz
sodium hyaluronate - hialuronian sodu- pochodna kwasu hialuronowego o działaniu nawilżającym
palmitoyl tripeptide-5- innowacyjny peptyd aktywnie usuwający zmarszczki, ujędrniający i nawilżający
palmitoyl oligopeptide- peptyd będący elementem kompleksu przeciwzmarszczkowego, uruchamia syntezę kolagenu
chlorphenesin- chloropenezyna- substancja utrwalająca
methylparaben- konserwant
parfum- substancje zapachowe
limonene- składnik kompozycji zapachowej
hexyl cinnamal- składnik kompozycji zapachowej
butylphenyl methylpropional-  składnik kompozycji zapachowej

Cena: około 80zł za 50ml 

poniedziałek, 19 marca 2018

Przywołujemy wiosnę!! Burberry Body i pudrowa torebka- wiosenny duet idealny

Nie wiem jak Wy, ale ja mam już serdecznie dosyć zimna, ciepłych ciuchów i parasola. Z prawdziwym utęsknieniem czekam na Słońce, powiew ciepłego wiatru i piękne pastelowe kolory. Nie byłabym sobą gdybym nie umiliła sobie minusowej temperatury na dworze wiosennymi zakupami :)

Wiosna to czas nie tylko lżejszego ubioru, ale też perfum. W tym roku postawiłam na Burberry Body. Urzekła mnie zwiewność tego zapachu połączona z klasą i szykiem. Jest niezwykle kobiecy i zmysłowy. Trzyma się blisko ciała, stwarza wokół siebie atmosferę swoistej intymności. Body w całej swej okazałości nie będzie dane poczuć każdemu mijającemu Cię na ulicy- to zapach zarezerwowany dla Partnera wtulającego się w Ciebie w domowym zaciszu. Body jest cielesny, elegancki i ponadczasowy jak beżowy trencz. Do zawartości doskonale pasuje prosta butelka- połączenie szkła i złota. 

Nuty zapachowe:

nuta głowy: brzoskwinia, frezja, zielony absynt
nuta serca: róża, irys
nuta bazy: drzewo sandałowe, piżmo, ambra, wanilia


Cena: ok. 129zł za 85ml


Idealnym dopełnieniem ciała pachnącego Burberry będzie  pudrowa torebka. Już nie mogę się doczekać aż założę ją w połączeniu z  jeansami przed kostkę oraz mokasynami. Uwielbiam delikatne odcienie różu w połączeniu z beżami, jasnymi szarościami i bielą. Listonoszka wykonana jest z ekologicznej skóry do złudzenia przypominającej naturalną, klapka natomiast z zamszu. Uroku dodają jej srebrne nity po bokach. Torebka posiada odpinany pasek, który można zastąpić łańcuszkiem, co nada jej elegantszego looku. Cudownie sprawdzi się  zarówno w codziennych casualowych stylizacjach, jak i na większe wyjścia.

Wymiary: 23x10x16cm

Cena: 109zł w Nicole Fashion Butik 


czwartek, 2 listopada 2017

Złuszczające skarpety L`biotica- czyli łatwy sposób na idealnie gładkie stopy

Nie wiem jak Wy, ale ja nie cierpię szorstkiej i twardej skóry na piętach. Zwykła tarka nie daje takich rezultatów, jakich bym oczekiwała. Pilnik elektryczny z Scholla, kremy zmiękczające, peelingi też nie zdają egzaminu. W poszukiwaniu idealnego rozwiązania natrafiłam na skarpetki złuszczające. Pierwsza próba była z firmą Purederm (koreańska marka stacjonarnie dostępna chyba tylko w Hebe) i okazała się totalnym niewypałem- zrobiłam wszystko zgodnie z instrukcją, a mimo to nie zadziało się totalnie nic. Kolejnym razem wybór padł na L`bioticę i tym razem się nie zawiodłam:)

Przed zastosowaniem zabiegu przez ponad tydzień nie używam tarki ponieważ grubsza warstwa naskórka lepiej się złuszcza. Bezpośrednio przed nałożeniem kwasów moczę stopy w ciepłej wodzie z solą do kąpieli. Ponieważ folia ma dość spory rozmiar (spokojnie będzie pasowała również na mężczyzn) dla lepszego komfortu nakładam jeszcze bawełniane skarpety.  Przez 90 min. beztrosko oglądam film, następnie zmywam pozostałości letnią wodą. Po około 5 dniach zaczyna się proces złuszczania. Wszystkie odciski, zgrubienia, a także to, co niewidoczne gołym okiem, stopniowo zaczyna odchodzić w zapomnienie:) Proces trwa około tygodnia (żeby trochę przyspieszyć tempo po około 3 dniach od rozpoczęcia złuszczania polecam dodatkowo moczyć nogi).  W tym czasie stopy wyglądają mało estetycznie, dlatego zabieg stosuje wczesną wiosną oraz jesienią, gdy nie ma sezonu na odkryte obuwie. Dość kłopotliwe jest poruszanie się po domu ze względu na to, że gdzie nie stanę, tam leży skóra... Mój chłopak śmieje się, że zrzucam ją jak wąż (a raczej wrzeszczy haha). Warto się jednak przemęczyć bo po zakończonej kuracji stópki są gładziuteńkie. Takiego efektu w domowym zaciszu nie udało mi się osiągnąć żadnym innym produktem. Zabieg można powtarzać co 30 dni, jednakże ja nie mam takiej potrzeby- wystarczy mi 3 razy w roku.


Skład: 

alcohol- alkohol- konserwant i rozpuszczalnik dla wielu substancji aktywnych, działa dezynfekująco

aqua- woda

propylene glycol- glikol propylenowy- rozpuszczalnik

lactic acid- kwas mlekowy- poprawia elastyczność, zmiękcza i wygładza, poprawia koloryt, rozjaśnia przebarwienia. Skóra sucha i szorstka staje się lepiej nawilżona.

isopropyl alcohol- środek rozpuszczający

urea- mocznik- silnie przyciąga wodę i nie pozwala jej wyparować, dzięki czemu działa silnie nawilżająco. W stężeniu ponad 10% jest keratolityczny- ułatwia złuszczanie i zwiększa przepuszczalność warstwy rogowej

glycolic acid- kwas glikolowy- ma podobne właściwości do kwasu mlekowego

betaine- betaina- działa antyseptycznie

anthemis nobilis flower extract- wyciąg z rumianku rzymskiego- koi podrażnienia, pieczenie i swędzenie skóry. Przyspiesza proces gojenia i regeneracji, działa przeciwzapalnie

citrus medica limonum fruit extract- ekstrakt z cytryny- nadaje kosmetykom właściwości wybielające, wygładzające, zmiękczające i delikatnie dezynfekujące

carica papaya fruit extract- ekstrakt z owoców papai- ma właściwości pielęgnujące i regenerujące skórę

pyrus malus fruit extract- ekstrakt z jabłka- reguluje utratę wody z naskórka, działa antyoksydacyjnie i przeciwutleniająco

citrus aurantium dulcis fruit extract- ekstrakt ze skórki słodkiej pomarańczy- działa wygładzająco, stymuluje produkcję kolagenu

salicylic acid- kwas salicylowy- pobudza regenerację skóry, złuszcza, działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie

menthol- mentol- odświeża, zmniejsza podrażnienia błon śluzowych

PEG-60 hydrogenated castor oil- substancja odtłuszczająca

disodium EDTA- substancja chelatująca, działa również jako środek konserwujący

parfum-  substancje zapachowe

 

wtorek, 31 października 2017

Jesienne otulenie zapachem

Jako zodiakalna waga uwielbiam otaczać się pięknymi rzeczami, modnymi ciuchami,  cudownymi zapachami. Nie wyobrażam sobie życia bez porządnych perfum. Uwielbiam zasypiać w pościeli otulającej zapachem, uwielbiam otwierać szafę i czuć perfumy, uwielbiam moment, gdy mój facet wtula się we mnie i mówi "pięknie pachniesz". 


Perfumy to mój prawdziwy konik- kocham miłością wielką. W swojej toaletce posiadam zawsze około 10 różnych, których używam w zależności od humoru, okazji, pogody. Testuję na prawdę mnóstwo zapachów, ale mimo to są perełki, do których regularnie powracam. Dziś podzielę się z Wami moimi ulubieńcami jesiennymi. Gdy za oknem jest zimno, deszczowo absolutny must have to ciepły szal i orientalne lub pudrowe perfumy.


1. Paco Rabanne Olympea

Perfum kupiłam jako alternatywę dla Kenzo Amour i szybko okazało się, że zastąpił go na stałe. Pudrowa kompozycja łącząca ze sobą słoną wanilię, drewno kaszmirowe i świeże kwiatowe nuty niewątpliwie mnie zaintrygowała. Jest otulająca, ale nie ciężka. Intensywna, ale nie przytłaczająca. Pięknie rozwija się na skórze nadając jej pudrową, słodkawą woń, która bardzo długo się utrzymuje. Dodatkowym plusem jest też niewątpliwie śliczny, aczkolwiek mało poręczny flakon, który sam w sobie stanowi ozdobę toaletki. 

Nuty zapachowe:

nuta głowy: zielona mandarynka, lilia wodna, jaśmin
nuta serca: słodka wanilia
nuta gazy: drewno kaszmirowe,  ambergis

Cena w Douglas:  30ml za 229zł, 50ml za 325zł, 80ml za 425zł


2. Calvin Klein Reveal

Jako fanka Olympei uwielbiam oczywiście również Reveala- zapach wg mnie bardzo zbliżony, ale zdecydowanie lżejszy i bardziej pudrowy- idealny w codziennym biegu. Dzięki rzadko spotykanej w perfumach nucie soli, jest bardzo nieoczywisty, zaskakujący, trudno go pomylić z czymś innym. Jako jedyny zapach z dziś opisywanych jest uniwersalny- używam go również w letnie wieczory. Połączenie słonych akordów z pieprzem tworzy aurę nietuzinkowości, elegancji, wręcz intymności. Doskonale stapia się ze skórą oraz ciuchami. Jest to najczęściej komplementowany zapach w moich zbiorach:) Nie jestem w stanie zliczyć nawet osób, które pytały mnie czym tak pięknie pachnę.

Nuty zapachowe:

nuta głowy: sól, różowy, czarny i biały pieprz
nuta serca: irys, ambra
nuta gazy: drewno kaszmirowe, drzewo sandałowe, wetyweria i piżmo

Cena w Hebe: 100ml za 350zł




 3. Roberto Cavalli Nero Assoluto

To czarne cudeńko towarzyszy mi od premiery w 2013 roku i nie wyobrażam sobie, że mogłabym go nie mieć w swojej kolekcji.  Gdzieś przeczytałam, że "Nero Assoluto to sposób na szarość dnia codziennego" i w pełni się z tym zgadzam. Jak wszystkie perfumy Cavalliego również ten jest piękny w swej prostocie. Nero to mało skomplikowana kompozycja oparta na drzewno-kwiatowych nutach podgrzanych czarną wanilią. Zapach można opisać w trzech słowach: klasyczny, elegancki i wyrafinowany. Odnośnie trwałości to daje mu zdecydowanie 10 na 10 punktów. Niestety jego zdobycie stacjonarnie staje się dość ciężkie, gdyż prawdopodobnie został wycofany na rzecz nowości:(

 


Nuty zapachowe:


nuta głowy: orchidea, cytrusy
nuta serca: czarna wanilia
nuta gazy: heban, nuty drzewne

Cena w perfumeriach internetowych:  75ml ok. 150zł


4. Lolita Lempicka 

Mija właśnie rok odkąd sięgnęłam po Lolitę i nadal jabłuszko jest do połowy pełne. Dlaczego? Na ten zapach muszę mieć odpowiedni dzień. Czasem uwielbiam tą jego anyżową słodycz, czasem mnie przytłacza i wywołuje ból głowy. Na skórze najpierw jest wręcz agresywny, po chwili łagodnieje dając dojść do głosu fiołkom i bluszczowi. Z pewnością nie można odmówić mu czaru, nietuzinkowości i trwałości, ma to "coś", co trudno określić słowami. Lolita to perfum, który można pokochać lub znienawidzić, ale niewątpliwie trzeba go poznać.

Nuty zapachowe:

nuta głowy: fiołek, bluszcz, anyż
nuta serca: irys, zwartnica, lukrecja, korzeń irysa, wiśnia
nuta gazy: fasola tonka, wanilia, wetyweria, białe piżmo i pralina

Cena w perfumeriach internetowych: 100ml ok. 120zł